ul. Księżnej Jolanty 30, 62-800 Kalisz, tel. 062 / 766 38 27                                          @poczta

 
   
 

Trudno jest rozdzielać
imiona Franciszka i Klary,
te dwa niezwykłe zjawiska,
dwie legendy świętości
(Jan Paweł II).

 

pierwsze 25-lecie życia zakonnego
Betlejem u klarysek kaliskich
2. kapituła wyborcza
uboga siostra z Malborka
minister generalny do klarysek

obcięcie włosów i obłóczyny

kapituły braci mniejszych

profesja uroczysta

biała i mroźna zima

pierwsze śluby powołania kaliskiego

20-lecie kaliskiej obecności

ubogie panie za kratami

włączone w modlitwę o powołania

asyski kongres klarysek

rekolekcje noworoczne

Franciszek i Klara

obrączka uroczystych zaślubin

list ministra generalnego

modlitwa w klauzurze

rekolekcje siostrzane

1. kapituła elekcyjna u klarysek

w protomonasterze asyskim

konferencja prowincjałów

10. rocznica erekcji klasztoru

z historii klarysek kaliskich
wizyta ministra generalnego

 

 
     
   
     
 

Franciszek i Klara. Imię dziewczyny jest łacińskie. Klara znaczy Jasna. Hagiografowie, wymieniwszy dwa te imiona, stąpać zaczynają jak po lodzie, a całkiem nie wiadomo, dlaczego. I piszą o "czystej przyjaźni" zupełnie tak, jakby chcieli powiedzieć, że miłość musi być brudna. Może. Nie musi. A Klara kochała Franciszka. Zwyczajnie. Kochała go już wtedy, gdy był burzliwym chłopakiem, który świetnie trzymał się na koniu i wołał, że wróci księciem...

Ale Franciszek nie wrócił księciem. Mówiono natomiast, że oszalał i włóczy się z żebrakami. Bardzo to dziwne: nie przestała go kochać. Była naprawdę mądrą dziewczyną: zrozumiała, co stało się naprawdę. Pan położył rękę na tym człowieku. Zrozumiała: jeśli chce Franciszka, musi pójść tam, gdzie jest Franciszek. A Franciszek był w ręku Pana.

Mogła wszystko popsuć najgłupiej, albo wszystko zdobyć. To drugie było trudne i strome. Była jednak rycerskim dzieckiem, a cokolwiek kwaśnego dałoby się powiedzieć o średniowiecznym rycerstwie, jednego przynajmniej nigdy im odmówić nie można: odwagi. Klara była odważna. Stary pan na zamku rozumował po swojemu i bał się, że dziewczyna zwyczajnie ucieknie z narwańcem na zapalone drogi Italii. Jakoż i stało się tak, ale całkiem inaczej. Istotnie wykradł ją Franciszek. Uciekła do niego nocą...

Tej samej nocy obłóczono ją... brunatną franciszkańską opończą w maleńkim kościółku San Damiano, gdzie każdy kamień miał jeszcze w sobie ciepło jego dłoni. A ucięte jej włosy złożył Franciszek na ołtarzu mniemając, że cenne są niby złoto. Schował ją ten zazdrośnik tak, że nawet papież nie mógłby ich rozdzielić. Klara znalazła się tam, gdzie naprawdę był Franciszek: w ręku Pana. Zresztą nigdy nie stracili kontaktu. Pielęgnowała go w chorobie, zaś w wirydarzu bardzo ubogim kwitły kwiaty tylko dla Franciszka. I nie ma czemu się dziwować.

Zrozummy: dla tych ludzi Bóg był taką samą rzeczywistością, jak romans Romea i Julii. To nic, że Julię wymyślił Szekspir; toć w każdym italskim miasteczku byli najżywsi i prawdziwi młodzi kochankowie. A oni (Franciszek i Klara) to sobie ustawili inaczej. Bywa. W końcu Beatrycze też nie była nigdy kochanką Dantego. Zostawmy więc w spokoju Franciszka i Klarę. Niechże sobie mają tę swoją miłość taką, jaką chcieli mieć.

T. Żychiewicz, Ludzkie drogi, Kraków 1981

 

fotogaleria z muzykalu "Klara Boga" (Chiara di Dio)

reżyser: Claudio Tedeschi

 
     
   
   
   
     
     
 
 
 
   
 

podstawowe wymogi

powołania do życia w klauzurze

 
 

podstawowe wymogi

rozwoju powołania na etapie formacji

 
 
   
   
   

Wśród różnych dobrodziejstw, które otrzymałyśmy i co dzień otrzymujemy od hojnego Dawcy, Ojca miłosierdzia,

i za które powinnyśmy chwalebnemu Dobroczyńcy całym sercem dziękować, jest wielkie dobrodziejstwo naszego powołania (Testament św. Klary).