@poczta

ul. Księżnej Jolanty 30, 62-800 Kalisz, tel. 062 / 766 38 27

    

 

 

»»»»»

 

Trudno jest rozdzielać imiona Franciszka i Klary, te dwa niezwykłe zjawiska, dwie... legendy świętości (Jan Paweł II).

rys. o. Kazimierz Zdrzałek, OFM

 
 
 
     
     
     
   
 

Franciszek i Klara. Imię dziewczyny jest łacińskie. Klara znaczy Jasna. Hagiografowie, wymieniwszy dwa te imiona, stąpać zaczynają jak po lodzie, a całkiem nie wiadomo, dlaczego. I piszą o "czystej przyjaźni" zupełnie tak, jakby chcieli powiedzieć, że miłość musi być brudna. Może. Nie musi. A Klara kochała Franciszka. Zwyczajnie. Kochała go już wtedy, gdy był burzliwym chłopakiem, który świetnie trzymał się na koniu i wołał, że wróci księciem...

Ale Franciszek nie wrócił księciem. Mówiono natomiast, że oszalał i włóczy się z żebrakami. Bardzo to dziwne: nie przestała go kochać. Była naprawdę mądrą dziewczyną: zrozumiała, co stało się naprawdę. Pan położył rękę na tym człowieku. Zrozumiała: jeśli chce Franciszka, musi pójść tam, gdzie jest Franciszek. A Franciszek był w ręku Pana.

Mogła wszystko popsuć najgłupiej, albo wszystko zdobyć. To drugie było trudne i strome. Była jednak rycerskim dzieckiem, a cokolwiek kwaśnego dałoby się powiedzieć o średniowiecznym rycerstwie, jednego przynajmniej nigdy im odmówić nie można: odwagi. Klara była odważna. Stary pan na zamku rozumował po swojemu i bał się, że dziewczyna zwyczajnie ucieknie z narwańcem na zapalone drogi Italii. Jakoż i stało się tak, ale całkiem inaczej. Istotnie wykradł ją Franciszek. Uciekła do niego nocą...

Tej samej nocy obłóczono ją... brunatną franciszkańską opończą w maleńkim kościółku San Damiano, gdzie każdy kamień miał jeszcze w sobie ciepło jego dłoni. A ucięte jej włosy złożył Franciszek na ołtarzu mniemając, że cenne są niby złoto. Schował ją ten zazdrośnik tak, że nawet papież nie mógłby ich rozdzielić. Klara znalazła się tam, gdzie naprawdę był Franciszek: w ręku Pana. Zresztą nigdy nie stracili kontaktu. Pielęgnowała go w chorobie, zaś w wirydarzu bardzo ubogim kwitły kwiaty tylko dla Franciszka. I nie ma czemu się dziwować.

Zrozummy: dla tych ludzi Bóg był taką samą rzeczywistością, jak romans Romea i Julii. To nic, że Julię wymyślił Szekspir; toć w każdym italskim miasteczku byli najżywsi i prawdziwi młodzi kochankowie. A oni (Franciszek i Klara) to sobie ustawili inaczej. Bywa. W końcu Beatrycze też nie była nigdy kochanką Dantego. Zostawmy więc w spokoju Franciszka i Klarę. Niechże sobie mają tę swoją miłość taką, jaką chcieli mieć.

T. Żychiewicz, Ludzkie drogi, Kraków 1981

 
 

fotogaleria z muzykalu "Klara Boga" (Chiara di Dio)

reżyser: Claudio Tedeschi

 
 
 
     
 
 

podstawowe wymogi

powołania do życia w klauzurze

podstawowe wymogi

rozwoju powołania na etapie formacji

 
 

asyski kongres klarysek

rekolekcje noworoczne

Franciszek i Klara

obrączka uroczystych zaślubin

list ministra generalnego 2007

modlitwa w klauzurze

rekolekcje siostrzane

kapituła elekcyjna u klarysek

w protomonasterze asyskim

konferencja prowincjałów

10. rocznica erekcji klasztoru

z historii klarysek kaliskich

wizyta ministra generalnego

 

Wśród różnych dobrodziejstw, które otrzymałyśmy i co dzień otrzymujemy od hojnego Dawcy, Ojca miłosierdzia,

i za które powinnyśmy chwalebnemu Dobroczyńcy całym sercem dziękować, jest wielkie dobrodziejstwo naszego powołania (Testament św. Klary).